Beverley Allitt w szpitalu pracowała zaledwie osiem i pół tygodnia. Mimo tak krótkiego okresu udało się jej zabić czwórkę dzieci. Śmiertelne zastrzyki podała znacznie większej liczbie małych pacjentów, ale nie u wszystkich wywołały zgon. To braki personelu medycznego przekonały władze placówki do zatrudnienia Beverley. Nikt się nie spodziewał, że Allitt już niedługo stanie się aniołem śmierci z Grantham.
Artykuł pochodzi z serwisu interia.pl.
Bezpośredni link do całego artykułu:
https://kobieta.interia.pl/zycie-i-styl/news-beverley-allitt-i-jej-zastrzyki-aniol-smierci-z-grantham-z-1,nId,6990423













